Są zapewne ci, którzy lubią klasykę: stare, utarte schematy opowieści, jednak też i miłośnicy nowych, oryginalnych pomysłów, aż proszących się o odkrycie. Niby schematy są już wyrobione na każdy możliwy sposób i wielu uważa, że trudno jest wykaraskać z nich perełki, będące ich nowoczesną odmianą, jednak wymyślić coś zupełnie nowego jest prawie niemożliwe, bo, powiedzmy sobie szczerze, schematyczni są i bohaterowie, obecni w każdym dziele, czy choćby nasz język, działający według określonego wzoru, jakim jest alfabet. Obecnie świat pędzi do przodu, większość ludzi szuka świeżych rozwiązań, niż ciągłe te same, które nic nie wprowadzają, ale schematów nie da się uniknąć.
Zatem czy jest coś złego w korzystaniu ze schematów?
Zacznijmy najpierw od opisania plusów i minusów pisania schematycznego oraz tworzenia nowych pomysłów.
Schemat, jak pewnie każdy wie, to powielające się motywy, wciąż takie same w każdych historiach, jedynie ich struktury są lekko zmienione. Na przykład: motyw wampira Draculi, który zresztą został przerobiony z bestii w piękne istoty, uwodzące już samym wyglądem, jak Cullenowie ze Zmierzchu czy bracia Salvatore z Pamiętników Wampirów. Korzystanie ze schematów pozwala odnaleźć się w opowieści i dobrze wyjaśnić ją czytelnikowi, znającego mniej więcej reguły rządzące się w niej. Bardzo dobrym przykładem jest popularny w wielu powieściach motyw bohatera wpakowanego do zupełnie nowego świata (Harry Potter, Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy czyStrażnicy Historii), kiedy to ten główny bohater dowiaduje się, że nie jest zwykłym szaraczkiem, tylko kimś, kto w swojej krwi ma „rodzinną tradycję”, przeznaczenie, które na niego czeka, i świat do odkrycia. Bo on nie ma pojęcia o tym świecie, dopiero co został w jakiś sposób tam zabrany przez los i zagłębia się w nim coraz bardziej, poznając coraz to nowe rzeczy i będąc zaskakiwanym na każdym kroku. Czytelnik wie tyle, co ten główny bohater, czyli nie wie nic. Na początku, oczywiście, i przez to odkrywa ten nowy świat razem z bohaterem. Pisarzowi znacznie łatwiej jest tak zrobić, bo wtedy nie musi szukać rozwiązań na wyjaśnienie czytelnikowi, dlaczego jest tak, a nie inaczej, tylko podkłada jakąkolwiek postać, by ta wyjaśniła to głównemu bohaterowi, zaś potem już z górki – każdą rzecz mówią inni w dialogach.
Tak więc, schematy często ułatwiają twórcom tworzenie historii i nawiązywanie więzi z czytelnikiem, jednak i one mają te minusy – wykorzystując do bólu utarty schemat zazwyczaj nie osiąga się niczego. Nie chodzi mi tu o to, by nie wykorzystywać schematów w powieści, ale używać ich rozsądnie i z umiarem. Dajmy tutaj Harry’ego Pottera:motyw czarodziei i ich szkoły, który jest znany wszystkim, jednakże mimo tego sama fabuła historii, mimo iż zawarty jest schemat dobra i zła oraz drogi bohatera (to znaczy wędrówki po nieznanym świecie i spełniania swego przeznaczenia), nie jest zbiegiem ciągłych schematów. Najgorzej by było, gdyby J.K.Rowling zachowała wizerunek złych i brzydkich czarodziei, których ludzie palili na stosach, i wałkowała po raz kolejny temat strachu zwykłego świata przed nieznanym sobie światem magii. Niby to nie jest złe, ale ileż można czytać ciągle o tym samym? Zwłaszcza, jeśli wykonanie jest iście podobne. Tutaj przypominają mi się Wiedźmin i Kroniki Wardstone. Dużo tu jest korzystania z tych samym schematów. Zapewne zwrócicie mi uwagę, czemu się czepiam, skoro mimo podobieństw, cieszą się oni dużą popularnością?
Jak już mówiłam, korzystanie ze schematów bardzo ułatwia konstruowanie opowieści i wprowadzenie do niej czytelnika, jednak nie liczy się samo skorzystanie ze schematu, ale umiejętne je wykorzystanie. A to różnica. Na przykład motyw wybrańca można zarówno przedstawić jako przepowiednię (jak w Harry’m Potterze i Percym Jacksonie), ale też po prostu dać głównemu bohaterowi coś, co sprawi, że czytelnik uzna coś w tym stylu „tak, to ten ma coś, czego inni nie mają, i to coś pomoże mu przejść historię bez szwanku i dopiąć swego” (jak w Strażnikach Historii). Można też wykorzystać przeszłość bohatera, by trochę w niej namieszać: postać ma jakąś bardzo ważną tajemnicę i tylko nieliczni o niej wiedzą, a on sam nie, bo na przykład urodził z jakąś mocą i ta moc została u niego uśpiona, zaś dopiero w połowie książki czy na końcu okazuje się, że ma to kluczowe znaczenie. Wszyscy mogą to przed nim ukrywać dla jego bezpieczeństwa (lub bezpieczeństwa ich samych) albo został podrzucony gdzieś i nikt nie ma pojęcia, kim tak na prawdę jest. Inaczej: bohater może zdawać sobie sprawę z tego, że ma zdolność, która go wyróżnia i pozwoli mu pokonać tego głównego antagonistę, lecz, on z jakiegoś powodu, nie chce nikomu wyjawić tej tajemnicy.
Pytania do przepowiedni: kto ją powiedział? Stary czarodziej, bóstwo, gadające drzewo czy demon w postaci małej dziewczynki? W jakim świecie ta przepowiednia została wypowiedziana lub ma się spełnić (w zależności kiedy i gdzie to się stało)? W średniowieczu, w równoległym świecie, w zupełnie innym świecie czy gdzieś indziej? O czym mówi ta przepowiednia? O tym, że bohater pokona złego, uratuje księżniczkę, zdobędzie skarb, wygra w totka? Kim jest bohater z przepowiedni? Czarodziejem, półaniołem półczłowiekiem czy wampirem?
Pytania do przeszłości bohatera, o której on nic nie wie: dlaczego nie pamięta swojej przeszłości? Ktoś go wskrzesił, umarł i stracił wspomnienia, ktoś go podrzucił, kiedy był małym dzieckiem, porwano go i zmieniono pamięć czy po prostu został uderzony doniczką, gdy szedł sobie ulicą, i nagle nie kuma o co chodzi? Kto wie o tym, kim on jest? Jego rodzina, przyjaciele czy rząd kraju, bo on im zwiał? Co skrywa jego przeszłość? Ma jakąś niezwykłą moc, został zmieniony w laboratorium czy cokolwiek innego?
Pytania do przeszłości bohatera, o której on wie, ale nikt inny nie: co się stało w jego przeszłości? Zrobił coś, co ma znaczenie w historii, lub zadarł nie z tym, co trzeba? Dlaczego to ukrywa? Boi się, że go inni znienawidzą za to, że porwą go i będą robić na nim eksperymenty, że jego wróg się o nim dowie i będzie wiedział, gdzie on jest, by przyjść do niego i go ukatrupić?
Można dobrowolnie lawirować w różnych wątkach i je łączyć. Wampir może być wybrańcem, by pokonać Złego i uratować Ziemię, ale też może nim być czarodziej czy półanioł półczłowiek. Może to być jeździec smoków z Dziedzictwa lub hobbit z Władcy Pierścienia.
Schemat może być, a nawet jest wskazany, ale ważne, by go tak skonstruować, żeby nie powielał tego samego z innych książek.
Napiszę kiedyś o inspirowaniu się cudzymi dziełami.
Teraz pisanie oryginalne. Mam tu na myśli wymyślanie nowych światów (Gra o Tron G.R.R. Martina) czy tworzenie nowych ras (Władca Pierścieni ), a także własne pomysły na niezwykłe historie (Córka Dymu i Kości Laini Taylor). Nie jest nic złego w takich sposobach, jednak trudno przedstawić czytelnikowi taką opowieść. Ba, trudno ją nawet wymyślić. Wiem coś o tym, bo od prawie dziesięciu lat tworzę swoją książkę, jedną i to w całości, czyli od podstaw świat i rządzące nimi reguły, bohaterów, rasy i wszystko inne, nie tylko fabułę. Marzy mi się, by napisać powieść taką, jak Władcy Pierścieni (w sensie, że nie dokładną kopię, ale własną powieść, która będzie tak obszerna i szczegółowa, jak Władca…, a tym samym będzie napisana prostym językiem z mnóstwem osobliwych i rozbudowanych bohaterów). Stworzyłam już świat, jego podstawy, niektóre rasy, ponad pięćdziesiąt różnych, ale jeszcze nie do końca dopracowanych bohaterów, i fabułę, którą trzeba uporządkować, jednak wierzcie mi: spędziłam na tym prawie dziesięć lat, ciągle się ucząc, czytając poradniki pisarskie, analizując historie innych (nie tylko książki, ale też anime, mangi, filmy, a nawet gry), też i czytałam poradniki dla scenarzystów i twórców gier. Co innego jest napisać powieść o miłości wampira do nastolatki w naszym realnym świecie, a co innego stworzyć inny świat, który jest tak rozbudowany, jak rzeczywisty. Ile czasu musieli poświęcić J.K.Rowling na tworzenie Harry’ego Pottera i J.R.R. Tolkien na Władcę Pierścieni? Czytając te książki czy mangi, takie jak Naruto Masashiego Kishimoto czy Fairy Tail Hiro Mashimy, wielu z Was pewnie zachwyca się nad różnorodnością w nich, niektórzy pewnie chcą napisanie tak samo niezwykłe i dopracowane, ale nie zastanawialiście się, jak długo oni je tworzyli? Czego musieli się wyrzec? Ograniczone spotkania z rodziną, długie godziny przy komputerze, każda minuta na tworzenie i zmienianie fabuły itd. oraz ciągłe pilnowanie terminu i pracowanie nad swoim warsztatem. Masashi Kishimoto miał niskie oceny, bo każdą chwilę spędzał na rysowaniu. Stworzyć rozbudowaną historię jest bardzo trudno, często po kilku latach entuzjazm z pisania opada, pojawia się żmudne ślęczenie przed ekranem komputera, a potem zwątpienie i spoglądanie na oferty pracy z trzema tysiącami na rękę, gdzie w cale nie chce się pracować tylko jakoś przeżyć i zająć czymś innym, bo nie ma się już ochoty pisać lub marzenie powoli się oddala wraz z wydłużającym się okresem dopracowywania powieści.
To dla tych, którzy założę się, że uznają, iż mieszam oryginalność z błotem: nie, tylko piszę, że czasem stworzenie czegoś oryginalnego, jest wymagające i dobrze jest opierać się w pewnym stopniu na schematach, jednak ciągłe pisanie o tym samym powoduje, że niektórych czytelników to nudzi. A najbardziej nudzi wydawcę, bo nie chce znów czytać o smokach i elfach, tylko poszukuje czegoś nowego, co pokochają miłośnicy książek. Smoki, elfy, wampiry i czarodzieje też kiedyś byli nowi i wszyscy z wielką miłością czytali o nich, ale teraz to, co było, może stać się po prostu nudne. Lepiej jest łamać schematy: wampir będzie przystojniakiem i wegetarianinem, czarownica będzie niczym dobra wróżka, a smok nie będzie mędrcem i mordercą, ale małym smoczkiem, które wykluje się z jaj i uzna człowieka za swoją mamę.
Zmieniać to, co było, i tworzyć z tego zupełnie coś nowego. Bawić się motywami z różnych książek, przerabiać je, dodawać nowe, usuwać stare i tym samym opracowywać zupełnie nowoczesne rozwiązania do starych problemów.
By podsumować wszystko: nie da się całkowicie wyzbyć niektórych schematów, ale można wykorzystać je inaczej, niż pierwotnie, a z resztą się pogodzić, bo często są takie schematy, bez których normalnie historia nie dałaby rady istnieć (powieść przygodowa nie obejdzie się bez motywu wyprawy bohatera, romans nie będzie romansem bez motywu miłości dwójki ludzi, a fantasy jest zlepioną formą różnych elementów nadprzyrodzonych z ewentualnym realizmem z rzeczywistego świata). Schematy pozwalają odnaleźć się w swojej historii, a niektóre są pewnymi regułami nie tylko w całej jako takiej literaturze, ale i w poszczególnych gatunkach. To nie rozłączna część każdej opowieści, której nie da się wyzbyć, jednak w w pewnej mierze można ją pozmieniać, tworząc z tego zupełnie nowe, nieraz lepsze od poprzednich. No bo jak to mówią: „uczeń w końcu przewyższa mistrza”. A epoka przewyższa epokę.
„Zły to uczeń, który nie przewyższa swego mistrza.” – Leonardo da Vinci.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za komentarz! Bardzo mnie to motywuje!