wtorek, 1 listopada 2016

Czego można się nauczyć od tak zwanych „chińskich bajek”? Czyli co mają anime i mangi do książek.


Chińskie bajeczki, które są zarezerwowane wyłącznie dla dzieci i ogłupiają bardziej, niż politycy – to jest coś, co uważa połowa ludzkości na świecie, gdyby spytać się ją, co sądzi o mangach i anime. Obecne społeczeństwo, szczególnie te starsze, które w młodości nie miało styczności z japońską kulturą, swoje pierwsze skojarzenia z określeniem „historia animowana” kojarzy z zagranicznymi bajkami (Kubuś Puchatek) lub z polskim Reksiem, a także wieloma innymi dziełami rysowników. Przez to gdzieś w świadomości, nawet pokoleniu XXI wieku, zakorzeniło się przekonanie, iż rysunkowe postacie są dla dzieci, a dorośli mogą pozwolić sobie na bardziej „ambitne” filmy i seriale, jak Szpital czy Trudne sprawy. Nie twierdzę, że one są złe (w sensie, że te seriale), jednak one pokazują głównie świat, jaki jest, i to niekiedy nawet go wyolbrzymiając i sprawiając, że większość dorosłych ulega czasem przekonaniu, że im czy ich dzieciom może zdarzyć się to samo.


Jednakże, co daje pokazywanie ludziom problemów społeczeństwa i w dodatku inspirowanie niektórych młodych i beztroskich ludzi, jak osiągać to, co się chce? Bycie beztroskim pomaga iść do przodu, a umiejętność wyznaczania sobie celów i dążenia do nich jest bardzo potrzebna. Haczyk nie tkwi w tym, że pokazuje się ludziom osiąganie celów, podejmowanie świadomych decyzji i branie na siebie ich konsekwencji oraz odpowiedzialność za to, co jest wokół człowieka i jego dotyczy. Nie. Haczyk tkwi w tym, by pokazać jak osiągnąć to, będąc jednocześnie asertywnym, o czym z reguły niektórzy nie pamiętają lub mylą pojęcia. Asertywność jest dążeniem do swoich celów, świadomością siebie i swoich cech charakteru oraz możliwości, a także walką o własne prawa i swoje zdanie, jednocześnie nie krzywdzeniem innych. Ludzie w obecnych czasach, szczególnie nastolatkowie i nie tylko, zapominają o tym, jak być asertywnym, a seriale telewizyjne, jak wspomniane Szpital, Trudne sprawy itd., pogarszają to. Pokazują zło, pomijając dobro: ostrzegają przed złem, by czegoś nie robić, ale nie pokazują, jak postępować dobrze, bo bardziej skupiają się na ukazaniu zła. Prawdę powiedziawszy większość widzów lubi oglądać problemy innych, więc telewizja na tym korzysta.
Zło jest popularne, bardziej lubiane, ponieważ nie ma ograniczeń i wywołuje emocje silniejsze od dobra, ale daje inspiracje do jego czynienia, niż uczy innych przestrzegania go.
Jeśli myślicie, że odeszłam od tematu we wpisie, to nie, a wręcz jeszcze bardziej zwróciłam na niego uwagę. Teraz być może zaskoczę „anty otaku” i powiem, że wrzucanie wszystkich serii anime i mang do jednego worka jest bardzo, ale to bardzo poważnym błędem. To tak, jak wrzucanie wszystkich filmów, granych przez normalnych aktorów, do jednego worka, chociaż są kryminały, horrory, fantasy, melodramaty oraz erotyka. Tak samo jest z anime, które są najzwyczajniej w świecie rysunkowymi odpowiednikami zwykłych, telewizyjnych filmów – też mają swoje gatunki i można każdą serię zrobić inną, od bajek dla dzieci do skomplikowanych kryminałów na krwawych horrorach i erotyce kończywszy. No bo chyba nie powiecie, że wspaniale jest puścić własnemu, pięcioletniemu dziecku bajkę o dziewczynce, która posługuje się siekierą do odcinania rączek i nóżek biednych ludzi?
Ale zaraz, jak można uczyć się tworzenia opowieści od anime i mang? Można, a nawet moim zdaniem to jest w wielu przypadkach wskazane i nie piszę tego, by zachęcić więcej ludzi do oglądania anime i czytania mang. Z mojego doświadczenia powiem, że i jedne i drugie nauczyły mnie tworzenia opowieści pełnych emocji, dobrych motywów i intrygujących bohaterów. Szczególny wpływ miały na mnie mangi (i anime na ich podstawie) Naruto Fairy Tail.Zachwyciły mnie stworzone przez autorów światy i bohaterowie, humor i żywe emocje, a także nauki płynące z każdego odcinka i każdej strony. Zrozumiałam też najważniejsze:
Pokochaj swoją opowieść: jej świat, bohaterów, każdą cząstkę, bo dopiero, gdy to się stanie, inni również ją pokochają. Nie zapominaj o czytelniku, nie gub logiki świata swojej historii oraz spraw, by miała sens i była poukładana.
Jeśli piszesz powieść kryminalną, polecam anime o tematyce kryminalnej, a jeśli powieść fantasy, polecam anime o tematyce fantastycznej. Nie chodzi o plagiatowanie wszystkiego, co tam jest, ale o uczenie się, jak tworzyć takie historie, ponieważ anime i mangi dają możliwość udoskonalenia swoich umiejętności, gdzie, w przeciwieństwie do na przykład książek, tam widzicie dokładnie czyny bohaterów, widzicie ich emocje.
Często czytając książki zauważyłam, że większość nie jest barwna, bohaterowie są nijacy i nie wpadający w pamięć, nie mają tej różnorodności i „dziwaczności” co postacie z wielu anime. Żywość postaci nie polega na tym, by zupełnie odzwierciedlała realnego człowieka, ale jest ona ukształtowana przez psychikę.
Nie powinnam porównywać anime i mang do książek, ponieważ, tak, powieść jest historią napisaną, zaś mangę się rysuje, ale chodzi tu bardziej o konstrukcje bohaterów, świata i fabuły.
Dla porównania dam mangę Fairy Tail i książkę Olimpijscy Herosi: Zagubiony Heros:
Cechy historiiFairy Tail
Hiro Mashima
Olimpijscy Herosi: Zagubiony Heros Rick Riordan
Główni bohaterowieNatsu ma wyrazisty charakter z dokładnymi wadami i zaletami, a także określony, prosty cel i własne zasady moralne, które również są ściśle ustalone. Ma też swoje zainteresowania i przeszłość, która go ukształtowała.
Przykład: lekkomyślność i zabawne sytuacje, ale i odwaga w chwilach zagrożenia.
Jason jest bez charakteru, nie ma nic nadzwyczajnego w jego zachowaniu ani nic charakterystycznego. Jedyne, co go wyróżniają, to jego pochodzenie i moc. Jest typowym bohaterem z jakimś przeznaczeniem. Za to bardzo dobra jest jego ambicja i dążenie do celu.
Przykład: w jego wypowiedziach czy zachowaniu nie ma nic, co by powiedziało o nim, jaki jest. Po prostu robi to, co robi.
Pozostali główni bohaterzySą różnorodni pod względem charakteru i wyglądu. Mają wiele cech charakterystycznych. Posiadają swoją przeszłość, charakter, zdolności, zainteresowania, a nawet dziwne „upodobania”.
Przykład: Gray ze swoją manią nagłego striptizu czy Erza i jej ukochane truskawkowe ciasta.
Tu jest lepiej: Leo posiada oryginalną zdolność, ale, co ważniejsze, ma osobowość, potrafi rzucić niecodziennymi ripostami, konstruować różne mechanizmy i odznacza się sprytem. U Piper charakterystyczna jest jej osobowość, bo jest kompletnym przeciwieństwem swojej matki i rodzeństwa, co sprawia, że jest charakterystyczna. Ma też przeszłość i cel, który ma dla niej znaczenia, ale poza tym to zwykła dziewczyna, która nie może sobie poradzić.
Reszta bohaterówChociaż często charakterystyczni są głównie ci kluczowi bohaterzy, to w tej mandze nawet poboczni nie różnią się pod wieloma względami od tych głównych. Mają oryginalne charaktery, cele, uczucia, przeszłość, wygląd, własne miejsce w całej fabule, mają wady i zalety, a każdy z nich ma to wszystko własne.Cała historia opiera się głównie na Jasonie, Leo i Piper, a inni są pominięci. Z resztą bohaterów drugoplanowych jest mało, zaś tym, którzy są, poświęcone jest niewiele miejsca. Jedyną postacią charakterystyczną to był chłopak, który ciągle spał, więcej postaci rozpływa się, jakby nie istnieli.
Świat przedstawionyRzeczą wziętą z jakichś źródeł (nie wymyśloną) jest tylko pojęcie magów, gildii i magii, ale i tak sam system gildii i rodzaje magii są wymyślone i dopracowane. Każda gildia ma coś charakterystycznego, a każdy mag ma własny rodzaj magii, którym się posługuje.Większość istot jest wzięta z mitologii, nie twierdzę, że to źle, ale nie ma tam zbyt wielu rzeczy, które są stworzone przez autora. Nic nie zaskakuje, bo boscy bohaterowie wzięci są z mitologii rzymskiej, której uczymy się w szkole i można o nich wszędzie poczytać.
FabułaJest ciągła akcja, walki, zwroty akcji, nie ma nieprzewidywalności. Można się przywiązać do bohaterów przez co napięcie ciągle jest obecne w historii.Historia jest nudna, niewiele się dzieje, do bohaterów trudno jest się przywiązać. Nie ma napięcia, bo wszystko dzieje się zbyt szybko. Większość opiera się na przeżyciach wewnętrznych bohaterów.
EmocjeSą tu co prawda niekiedy przeżycia wewnętrzne, ale większość jest pokazana. W mandze i anime można tylko pisać przeżycia wewnętrzne.Plusem jest, że są też pokazane emocje bohaterów, ale zazwyczaj są opisane, a ich jest bardzo mało. Nie widać, żeby płakali czy się cieszyli, ich odczucia są powiedziane, ale nie pokazane.
Miałam nie porównywać, ale korciło mnie, by chociaż pokazać przykład. Nie chodzi mi tutaj tylko o te dwie rzeczy, ale o to, jakie w większości są powieści. Jeszcze przed tym, nim zaczęłam pisać swoją powieść, nie wiedziałam, jak to zrobić, ale dzięki anime doszłam do wprawy w tworzeniu historii. Myślę, że oglądanie anime i czytanie mang opłaca się, bo od ich twórców można nauczyć się naprawdę wiele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz! Bardzo mnie to motywuje!